Statystyki
  • Wszystkich wizyt: 1555
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 32

Coś o wadze, wrednej pielęgniarce !

Ja naprawdę wcześniej nie zauważyłam tego…O. o nieważne. a więc, mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie fajny i przyniesie mi dużo radości :D

Popisałam trochę z Dominiką :* powodzenia i zdrówka życzę :D

Zatem postawiam taaak:


od kolejnego poniedziałku przejdę na dietę Dukana :D Sprawdziłam swoje BMI zdziwiłam się, bo jest w normie. znaczy się, wiedziałam że w normie, ale myślałam, że będzie mi blisko do nadwagi. http://bmi.pasiasty.pl/   – sprawdź swoje BMI. Moje to 21,9. coś takiego :D Przypomniało mi się właśnie jak miałam około 11 lat, zawsze moja endokrynoloszka (tak się mówi?) narzekała, że mam nadwagę i takie tam…
pamiętam swoją radochę *.* wyszłam ze szkoły, czekałam z mamą pod ośrodkiem na sąsiadkę, która była u lekarza , to było za starych czasów, kiedy nie miałyśmy Lwiątka. no i z nudy poszłyśmy do apteki po jakiś lek, chyba aspargin. paczę – a tu stoi waga. waga do wszystkiego :D wzrost, pomiar tkanki tłuszczowej i inne takie tam pierdoły. mama zapłaciła złotówkę za pomiar, a pod koniec mojej pracy z niesamowitą wagą dostałam karteczkę. nie wiem za co oddałam ją mamie. tak pewnie za to żeby się ubrać. moja kurtka, szalik, czapka…to wszystko leżało sobie na krzesełku. nawet i bransoletkę zdjęłam, żeby pomiar był bardziej wiarygodny.właściwie wszystko waży. moje włosy (dłuższe niż do pasa), do tego cięższe i grubsze też sporo ważyły). mniejsza o to. wyszłyśmy i pytam się mamy, gdzie ta karteczka. mama wyjęła ją z torebki iii:
Wzrost : 154,5
Waga: 45,300
(…)
Myślałam, że oszaleję z radochy pod tym ośrodkiem :D  no a później moje kompleksy na temat wagi poszły w las ;D można chyba powiedzieć, że do tej pory jakichś specjalnych nie mam, ale są jednak.

Jeszcze kojarzę jak dałam popalić w tamtym roku pielęgniarce. W 2012 musiałam mieć pobraną krew.


Pojechałam z mamą. Miałam skierowanie, na pobranie krwi, dokładnie jakieś TSH. Jeżdżę już na pobieranie krwi od około 12 lat, więcej. Odkąd mam problem z tarczycą. Pukamy do pokoju pielęgniarek-zamknięte. Pukamy do pokoju – Punkt Pobrań, pobieranie krwi trwa. Wychodzi w końcu stamtąd pielęgniarka i gadamy jej jaka jest sprawa, że mamy skierowanie i takie tam, a ona
-Ja to się tutaj tym nie zajmuję, jestem z innego oddziału. Tam są- wskazała nam Pokój Pielęgniarek.
Mówimy, że zamknięte. Ona nas potraktowała jak jakieś dwie idiotki. Pewnie podeszła do drzwi, myśląc, że będą otwarte, a tu bu, zamknięte.
W końcu wyszła jakaś inna baba z WC. Pielęgniarka. Coś gadały do siebie, tak jakby skłócone. W końcu ta z wucetu co wyszła, wzięła moje skierowanie iii
-Ile czekacie?
-Od około 15 minut.
-A to jeszcze nic się wam nie stanie, jak poczekacie parę minut.
Posiedziałam z mamą, czekamy, po 10 minutach wychodzi.Znowu dałyśmy jej skierowanie.
-TSH? To za późno, co pani ? To przed 12! A jest…11:45. Co ja wpiszę…?!
I tak chamsko gadała, wrednie ! Nie da się opisać tego -,-
Weszłyśmy do pokoju, w którym pobiera się krew.
Usiadłam na tym krzesełku, co siedzi osoba, której pobierają, mama usiadła tam przy biurku, a ta zołza wypełniała jakieś kwitki.
- I co pani? Od rana jest na czczo ? Tak długo? Późno jeszcze przyjechałyście, nie w porę, z tym badaniem. Same minusy.
Taka wredna baba. może jeszcze inne teksty nasuwała, ale nie chce mi się przypominać dokładniej tej wrednej mordy.
Mama próbowała grzecznie prowadzić dialog.
W końcu nadeszła chwila, w której miała się wziąć za pobieranie krwi. Podeszła i
-No tylko jeden plus. Twoja mama same minusiki ma.
I tak mi pieprzy stara baba , jak do trzyletniego dziecka (sposobem takim, jak zwykle teściowe nakręcają wnuczkę/a przeciw swoim synowym)
-Ładnie żyły ci widać. No jeden plusik.
Przerwałam jej paplaninę i
-A niech pani się  skoncentruje na swoich minusach. I niech pani się odczepi od mojej mamy.
Zamknęła się tak, że chyba nie była w stanie wykrztusić jednego słowa.
-Jesteś za młoda na takie rozmowy. Nie wtykamy nosa w nieswoje sprawy.
-Tak? to kto ma mieć tu pobieraną krew, chyba ja?
Zaczęła mi pobierać krew. Mama siedziała i patrzyła się ze strachem.Czemu? O to, że przed pobieraniem krwi tak mocno powiedziałam pielęgniarce, to żeby mi czegoś nie zrobiła. Ale jakby mi coś zrobiła igłą, to bym poszła do ordynatora , czy tam dyra, nie znam się tam z obsadą. Naskarżyłabym może, to by może i pożegnała się nawet z pracą.
Jeszcze później coś mi dogadywała.A to o coś tam było, bo powiedziałam, że jest starsza czy coś tam.
Miałam ochotę powiedzieć jeden tekst, ale zachowałam go dla siebie ” Może i jest pani starsza ode mnie…(ale reszta zapomniałam)
Była wystraszona jak nie wiem co. Na koniec podbiła pieczątką jakąś kartkę
-Mamę obronić umie. Grzeczności do innych by się przydało.
- Mam jej wystarczająco dużo – odpowiedziałam z uśmieszkiem.
-Do widzenia! Mam nadzieję że cię już nie spotkam.
- Do widzenia. – i wyszłam .
Dobrze zrobiłam, co ta baba myślała, że nam po głowie będzie skakała?! Robiła nas z idiotki? Nie pozwoliłam na to. Do końca dnia miałam bojowe nastawienie.
Przez całą drogę chichrałam się z tego z mamą, z tego co pamiętam :D :D
Jeszcze po tygodniu, musiałam tam jechać, z wynikami badań do lekarki. No , niezła sensacja musiała być. Pewnie ta pielęgniarka się rozryczała, posiałam strachu w szpitalu u pielęgniarek :D Nawet endokrynolog się pytała, czy były problemy z pobraniem krwi. Pewnie chciała jeszcze więcej info. O jej, jeszcze ta big małpa (pielęgniarka) musiała mnie ważyć. Wtedy jak mi pobierała krew , miałam założoną chustkę na głowę, tak fajnie :D ii spodenki i bluzkę z krótkim rękawem. Kolejny raz, elegancko. Byłam pewna , że pewnie nawet mnie nie pozna. A jak wchodziłam powiedziałam mamie, że pewnie mnie nie pozna. Mama pokiwała głową
-Taaak. Akurat, pewnie codziennie jej się śnisz, straszysz ją. Jesteś jej koszmarem.
No nieźle się z tego uśmiałyśmy :D .

i jak pomyślę, że mam tam jechać i ta małpa ma być. ale nie żałuję. Nie mam szczęścia do grubych pielęgniarek ;o.

teraz powrajtuję jeszcze na GG z Dominiką. nie wiem za co, ostatnio w polski wkręcam angielski. to już samo mnie wkurza. Pewnie za dużo nasłuchałam się ” hejtować” :D .

Amanda.

Jedna odpowiedź na Coś o wadze, wrednej pielęgniarce !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>